Wernisaż wystawy
,,Dwa pędzle, jeden rytm - W cieniu bluesa, w świetle rocka”
Watychowicz Joseph i Demski Jerzy
Piątek 13 marca 2026
Wernisaż wystawy ,,Dwa pędzle, jeden rytm- W cieniu bluesa, w świetle rocka” Watychowicz Joseph i Demski Jerzy Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Chełmku - Galeria Epicentrum
Wernisaż wystawy ,,Dwa pędzle, jeden rytm- W cieniu bluesa, w świetle rocka” Watychowicz Joseph i Demski Jerzy
Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji w Chełmku - Galeria Epicentrum
W piątek 13 marca 2026 roku, o godzinie 18.00, w Galerii Epicentrum Miejskiego Ośrodka Kultury, Sportu i Rekreacji w Chełmku zrobiło się… głośno. Nie dlatego, że ktoś podkręcił wzmacniacze do granic możliwości, ale dlatego, że wernisaż wystawy „Dwa pędzle, jeden rytm – w cieniu bluesa, w świetle rocka” przyciągnął grono miłośników sztuki, ale też muzyki bluesowo- rockowe. Przyjaciele, znajomi, miłośnicy sztuki, ciekawscy – wszyscy przyszli zobaczyć, co też wymyślili Joseph Watychowicz i Jerzy Demski. Dla przesądnych to podobno data podejrzana.
Ale w Galerii Epicentrum w Chełmku wydarzyło się coś zupełnie odwrotnego – wszystko poszło znakomicie. Były kwiaty, gratulacje, uściski dłoni, życzenia i te wszystkie rozmowy, które zaczynają się od „a pamiętasz…”, a kończą gdzieś pomiędzy śmiechem a kolejną filiżanką kawy. Atmosfera bardziej przypominała spotkanie starych znajomych niż poważną, wernisażową ceremonię. I dobrze – bo blues i rock też przecież nigdy nie lubiły nadmiernej powagi.
Całość okraszona była gitarową muzyką i poezją państwa Kłeczek, która płynęła gdzieś pomiędzy obrazami jak spokojny riff w tle. Słowa mieszały się z dźwiękiem strun, a wszystko razem tworzyło nastrój, w którym sztuka czuła się po prostu swobodnie. A sama wystawa? To spotkanie dwóch przyjaciół, którzy malują… zupełnie inaczej. I całe szczęście. Joseph Watychowicz i Jerzy Demski to dwa różne temperamenty i dwie różne drogi życiowe.
Jeden przez sporą część życia oddychał amerykańskim powietrzem – tam, gdzie blues gra się nie tylko na scenie, ale i na ulicy. Drugi mocno stoi na naszym, lokalnym gruncie. A jednak gdzieś po drodze te dwa światy spotkały się przy sztalugach. Jeden maluje z niezwykłą dbałością o szczegół. U niego każda zmarszczka na twarzy muzyka ma znaczenie, gitara ma ciężar, a spojrzenie potrafi opowiedzieć całą historię koncertu.
Drugi natomiast wchodzi w obraz z większą swobodą. Kolor pojawia się odważnie, plama bywa frywolna, a całość ma w sobie energię trochę pop‑artową, trochę rockową. I właśnie w tym tkwi urok tej wystawy. Dwa różne sposoby patrzenia na tych samych bohaterów – legendy bluesa i rocka. Bob Dylan, B.B. King i inni muzyczni giganci pojawiają się tutaj w dwóch odsłonach: raz bardziej realistycznej, raz bardziej ekspresyjnej.
Czy artyści się spierają, który sposób jest lepszy?
Niewykluczone. Ale patrząc na obrazy można odnieść wrażenie, że w gruncie rzeczy dobrze się przy tym bawią. Bo w sztuce – podobnie jak w bluesie – nie chodzi o to, żeby grać tak samo. Najważniejsze, żeby złapać wspólny rytm Dziękujemy wszystkim którzy przyczynili się do powstania tej wystawy.
